Witam!
Jestem Dżim.
Oto prolog.
Jest już po śmierci Sherlocka.
Pani Hudson chce zatrzymać u siebie Johna.
Kto by nie chciał?
Pozdrawiam ludzi z Aska.
I Ciebie, jeżeli nie jesteś z Aska.
Proszę o opinię.
Nawet anonimową.
Dziękuję!
Miłego czytania.
Jestem Dżim.
Oto prolog.
Jest już po śmierci Sherlocka.
Pani Hudson chce zatrzymać u siebie Johna.
Kto by nie chciał?
Pozdrawiam ludzi z Aska.
I Ciebie, jeżeli nie jesteś z Aska.
Proszę o opinię.
Nawet anonimową.
Dziękuję!
Miłego czytania.
======================================================================
-Pani Hudson… - Usłyszałam głos dorosłego mężczyzny, wchodząc na schody prowadzące na piętro za starszą kobietą. – Dziękuję, że pani przyszła, chciałbym porozmawiać.
Pani Hudson skinęła na mnie nieznacznie, dając znać, abym poczekała na jej znak zanim wejdę.
Uśmiechnęłam się lekko i stałam, jak mi kazano, słuchając uważnie. Mężczyzna mnie nie widział, nadal stałam na schodach.
Miał brytyjski akcent. Prawie jak każdy w Londynie. Jego głos był przyjemny i melodyjny, ale słychać było w nim jakiś dziwny ból i tęsknotę. Coś się wydarzyło. A ja chciałam za wszelką cenę wiedzieć co.
Jeżeli coś ma mi pomóc w rozpoznaniu sytuacji, to obserwacja i słuchanie. Ojciec mnie tego nauczył...
Pani Hudson skinęła na mnie nieznacznie, dając znać, abym poczekała na jej znak zanim wejdę.
Uśmiechnęłam się lekko i stałam, jak mi kazano, słuchając uważnie. Mężczyzna mnie nie widział, nadal stałam na schodach.
Miał brytyjski akcent. Prawie jak każdy w Londynie. Jego głos był przyjemny i melodyjny, ale słychać było w nim jakiś dziwny ból i tęsknotę. Coś się wydarzyło. A ja chciałam za wszelką cenę wiedzieć co.
Jeżeli coś ma mi pomóc w rozpoznaniu sytuacji, to obserwacja i słuchanie. Ojciec mnie tego nauczył...
Pani Hudson przeszła przez pokój, usłyszałam stukot jej niskich obcasów. Mężczyzna westchnął, ale z uśmiechem. Było to słychać.
Niestety nieszczerym.
-John, jaki ty masz tu bałagan! – zaszczebiotała pani Hudson, na co prawie się uśmiechnęłam. Ta łatwość, z jaką kłamała, mnie rozbawiła.
Nagle usłyszałam brzdęk naczyń i szybkie, dudniące kroki.
Rozchyliłam lekko wargi, przysłuchując się.
I wszystko jasne. Afganistan. Rana postrzałowa. Wiedziałam, że jest żołnierzem, przecież miałam z nim mieszkać, ale nie spodziewałam się takiego poświęcenia dla narodu.
Ściana stała się ciepła. Wręcz gorąca. Obserwowanie nadal trochę mnie stresowało. Zwłaszcza w ciepłym płaszczu w środku pomieszczenia.
-Pani Hudson, proszę to zostawić, pani… pani Hudson, proszę mnie posłuchać! – Mężczyzna, a właściwiej John, zaczął się trochę denerwować. Ale dlaczego? Zmarszczyłam brwi, próbując dosłyszeć każdy szczegół.
Niestety nieszczerym.
-John, jaki ty masz tu bałagan! – zaszczebiotała pani Hudson, na co prawie się uśmiechnęłam. Ta łatwość, z jaką kłamała, mnie rozbawiła.
Nagle usłyszałam brzdęk naczyń i szybkie, dudniące kroki.
Rozchyliłam lekko wargi, przysłuchując się.
I wszystko jasne. Afganistan. Rana postrzałowa. Wiedziałam, że jest żołnierzem, przecież miałam z nim mieszkać, ale nie spodziewałam się takiego poświęcenia dla narodu.
Ściana stała się ciepła. Wręcz gorąca. Obserwowanie nadal trochę mnie stresowało. Zwłaszcza w ciepłym płaszczu w środku pomieszczenia.
-Pani Hudson, proszę to zostawić, pani… pani Hudson, proszę mnie posłuchać! – Mężczyzna, a właściwiej John, zaczął się trochę denerwować. Ale dlaczego? Zmarszczyłam brwi, próbując dosłyszeć każdy szczegół.
Kobieta musiała odstawić naczynie, najprawdopodobniej szklankę, na blat, pomiędzy papierami od jakiegoś jedzenia… Szynki lub sera w plastrach, tylko do nich używa się takich opakowań.
-Nie mogę tutaj zostać. Za bardzo mi to przypomina… Za bardzo mi to przypomina Sherlocka.
-Wiem, John, że to trudne, ale minęły już 2 lata, a ty dopiero co wróciłeś tydzień temu. Czemu?
Mężczyzna westchnął. Przesunęłam się na drugą stronę ściany. Przenieśli się do kuchni, nie będą mnie widzieli, a ja lepiej usłyszę, co mówią.
Moje kroki były ciche. Całe szczęście, że nie wpadłam na pomysł, żeby założyć obcasy. Wtedy dźwięk mógłby być unikniony, ale aby chodzić bezgłośnie, musiałabym jednak poćwiczyć. A na to czasu nie miałam. Dużo się ostatnio działo w moim życiu, stanowczo za dużo, zamieszkanie tutaj było ucieczką. Miałam nadzieję, że udaną.
Pokręciłam głową stanowczo. Nie czas teraz na wspominanie.
Nachyliłam się w stronę tamtej dwójki, śledząc rozmowę.
-Nie mogę tutaj zostać. Za bardzo mi to przypomina… Za bardzo mi to przypomina Sherlocka.
-Wiem, John, że to trudne, ale minęły już 2 lata, a ty dopiero co wróciłeś tydzień temu. Czemu?
Mężczyzna westchnął. Przesunęłam się na drugą stronę ściany. Przenieśli się do kuchni, nie będą mnie widzieli, a ja lepiej usłyszę, co mówią.
Moje kroki były ciche. Całe szczęście, że nie wpadłam na pomysł, żeby założyć obcasy. Wtedy dźwięk mógłby być unikniony, ale aby chodzić bezgłośnie, musiałabym jednak poćwiczyć. A na to czasu nie miałam. Dużo się ostatnio działo w moim życiu, stanowczo za dużo, zamieszkanie tutaj było ucieczką. Miałam nadzieję, że udaną.
Pokręciłam głową stanowczo. Nie czas teraz na wspominanie.
Nachyliłam się w stronę tamtej dwójki, śledząc rozmowę.
-Rozumiem, że nie powiesz mi, gdzie byłeś. – Westchnęła pani Hudson.
John nie odpowiedział. Kroki. Kobieta zbliżyła się do czajnika. Słychać było ten "dong".
Jednak były żołnierz przeszkodził jej. Donośne kroki dudniły przez chwilę i słychać było cichy okrzyk pani Hudson.
John nie odpowiedział. Kroki. Kobieta zbliżyła się do czajnika. Słychać było ten "dong".
Jednak były żołnierz przeszkodził jej. Donośne kroki dudniły przez chwilę i słychać było cichy okrzyk pani Hudson.
-Nie, nie, ja muszę wyjść. Później wypijemy herbatę, obiecuję.
Uznałam, że pora pomóc pani Hudson. Ta rozmowa i tak nie zmierzała do niczego pożytecznego.
Uznałam, że pora pomóc pani Hudson. Ta rozmowa i tak nie zmierzała do niczego pożytecznego.
Wystąpiłam żołnierzowi naprzeciw z kamiennym wyrazem twarzy, jednak ostatecznie uznałam, że uśmiech będzie lepszy.
Wyszczerzyłam się do niego.
Wyszczerzyłam się do niego.
Stanął jak wyryty i zmierzył mnie wzrokiem.
Był to niezbyt wysoki mężczyzna. Miał jasne włosy, przez które prześwitywała siwizna, ułożone w dosyć niechlujny sposób, jakby już mu na ładnej fryzurze nie zależało. Miał niebieskie oczy, dziwnie smutne. Podejrzewałam, że coś mu się przydarzyło… Ten Sherlock. Może brat? Pewnie zmarł. Albo zaginął. Co w sumie równa się śmierć.
Przynajmniej w większości przypadków.
Ale wracając do Johna i Sherlocka....
Rzuciłam spojrzenie pomieszczeniu, ale szybko wróciłam do Johna.
Mieszkali tu razem. Bo co miałoby go przypominać w tym wnętrzu? Nie widziałam żadnych zdjęć.
-Jestem Amelia Crowe. – oznajmiłam, wyciągając rękę do uściśnięcia. – Zdaje się, że będziemy razem mieszkać.
Popatrzył na mnie z otwartymi ustami. Niedawno był u dentysty. Zmienił mu szczoteczkę. Albo zęba…
Był to niezbyt wysoki mężczyzna. Miał jasne włosy, przez które prześwitywała siwizna, ułożone w dosyć niechlujny sposób, jakby już mu na ładnej fryzurze nie zależało. Miał niebieskie oczy, dziwnie smutne. Podejrzewałam, że coś mu się przydarzyło… Ten Sherlock. Może brat? Pewnie zmarł. Albo zaginął. Co w sumie równa się śmierć.
Przynajmniej w większości przypadków.
Ale wracając do Johna i Sherlocka....
Rzuciłam spojrzenie pomieszczeniu, ale szybko wróciłam do Johna.
Mieszkali tu razem. Bo co miałoby go przypominać w tym wnętrzu? Nie widziałam żadnych zdjęć.
-Jestem Amelia Crowe. – oznajmiłam, wyciągając rękę do uściśnięcia. – Zdaje się, że będziemy razem mieszkać.
Popatrzył na mnie z otwartymi ustami. Niedawno był u dentysty. Zmienił mu szczoteczkę. Albo zęba…
Nie, raczej szczoteczkę.
Zwrócił się do pani Hudson, która stała z ramionami splecionymi wokół siebie, jakby próbowała przytulić swoją własną osobę.
Zwrócił się do pani Hudson, która stała z ramionami splecionymi wokół siebie, jakby próbowała przytulić swoją własną osobę.
-Pani Hudson, co to za kobieta? I czemu twierdzi, że będziemy razem mieszkać? – zapytał, jednak nim jąkanie kobiety zdołało wypełnić pokój, w powietrzu zawisnął głęboki, męski głos.
-John?
Były żołnierz zastygł w bezruchu, patrząc na wysoką postać, która stanęła w drzwiach.
-John?
Były żołnierz zastygł w bezruchu, patrząc na wysoką postać, która stanęła w drzwiach.
Dżimi, Ty moją opinię dobrze znasz.
OdpowiedzUsuńPiszesz świetnie, szablon cudowny, temat jeszcze cudowniejszy (#Sherlockaddict)! ♥
Także ten...
DAJ.MI.ROZDZIAŁ.PIERWSZY.
No, doczekać się nie mogę! :3
Weny!
-SH
A więc. :>
OdpowiedzUsuńJuż Ci mówiłam, ale jest wychujtoplaśniczobisty. ^^
Czekamy na więcej. :3
Wielbię twój szablon *nadal piszczy*
OdpowiedzUsuńPostać w drzwiach *o*
I want chapter 1 so badly.
Już wiem dlaczego czekałaś na ten szablon *-*
OdpowiedzUsuńZnasz moją opinię, więc nie będę się rozpisywała, jest po prostu cudownie napisane, chyba zmieniłaś imię prawda? :)
Waiting for the game to begin.
No tak, na pewno zmieniłaś, nie przeczytałam maila ;d
UsuńOpisy są jak należy. Wszystko jest super. :)
OdpowiedzUsuńJuż zaczyna mi się podobać. :D
Myślę, że będzie dużo ciekawych rzeczy w dalszych częściach. xD
Prolog jest super. :* Już nie mogę doczekać się pierwszego rozdziału. :3
Jezu zapowiada się ekstra! Będę śledzić :)
OdpowiedzUsuń